Blog zakończony, dostępny jako archiwum

Blog Michała Januszewskiego to już zamknięty projekt. Rzeczą młodzieńczą było pisać o wszystkim i przejawiać nazbyt interaktywne postawy wobec świata. Dziękuję wszystkim czytelnikom i komentatorom, którzy współtworzyli ze mną to miejsce wymiany myśli, poglądów i polemik. Statystyki przedstawiają się bardzo imponująco: zarejestrowano blisko 31 tys. odwiedzin. Wszystkie archiwalne wpisy i komentarze pozostaną dostępne. Niestety liczne teksty zostały skradzione z bloga i dyskusji. Niech więc oryginały świadczą o prawdziwym autorstwie.

wtorek, 5 stycznia 2010

Wykład w Chojnicach

Szanowni Państwo,




w związku z ciepłym przyjęciem i dużą popularnością pierwszego z serii spotkań „Środowe spotkania z nauką” zapraszamy na kolejny wykład, który odbędzie się 13 stycznia 2009 roku, o godz. 18.00 w budynku Wszechnicy Chojnickiej przy ul. Wysokiej 3 w Chojnicach, pod tytułem:




Katecheza a współczesna pedagogika











Obserwujemy wzrost zainteresowania religią i katechezą w szkole. Media tworzą bardzo tendencyjne obrazy rzeczywistości edukacyjnej. Niezwykle trudno o obiektywizm w sytuacji, w której nauka dostarcza niewielu danych. Wychowanie religijne jest polem zainteresowania dwóch dziedzin wiedzy. Od strony teologii – katechetyki, a od strony nauk społecznych - pedagogiki religii.




Po 1989 roku problem katechezy w badaniach społecznych jest bardzo niechętnie podejmowany. Istnieje bowiem obawa, że wyniki badań zostaną określone jako wnioski o charakterze ideologicznym.




Badania teologiczno – pastoralne w bardzo niewielkim stopniu korzystają z dorobku metodologicznego pedagogiki. Katechetyka nie dąży do konfrontacji ze współczesnymi teoriami wychowania.




Powyższe w skrócie zarysowane trudności stają się wyzwaniem prowadzącym do konieczności ustalenia relacji między pedagogiką religii a katechetyką. Dzięki temu procesowi może zaistnieć szansa podjęcia rzetelnych badań obszaru edukacji religijnej, tak aby obiektywnie odpowiadać na pytania dotyczące edukacji religijnej w Polsce.




Wykład kierowany jest do wszystkich, którzy chcą przyjrzeć się nauczaniu religii w szkole. Mamy nadzieję, że nie zabraknie katechetów i pedagogów innych specjalizacji. Po wykładzie planowana jest dyskusja.




Zapraszam serdecznie :)
 Dla tych, którzy nie będą mogli uczestniczyć w wykładzie, postaram się przygotować zapis audio. 








PRECZ Z GG! Program obcy ideowo i agresywny roznosiciel niepotrzebnych gadźetów reklamowych.




















Rysunek autorstwa Tomasza Brusika
ze strony: http://www.doorg.info/2009/05/23/gadu-gadu-sic/




Sami wiecie jak rzadko pisze buntownicze posty. Sytuacja, którą mam z GG wersja 10 wyprowadziła mnie jednak z równowagi.

Oto po formatowaniu dysku instaluje sobie moje ulubione programy, przerzuciłem się na Open Office, z którego jestem niezwykle zadowolony. Przyszedł czas na komunikatory. Myślę sobie, gg koniecznie trzeba mieć bo ma go większość przyjaciół. Wchodzę na stronkę gg i oczom nie wierze! Plik instalacyjny ma 21,5 megabajta! Się pytam dlaczego? Prosty programik do komunikacji a waży tyle co niektóre wersje GIMPa, programu do grafiki który dorównuje Photoshopowi. Myśle sobie, jakoś to zniosę.



Kolejne zaskoczenie, wybierając instalację standardową, niczego nie podejrzewając doczekałem się:
  • programu gadu gadu z mnóstwem niepotrzebnych dodatków, głównie załączonych aby reklamować to i owo
  • jakiegoś programu ściągającego radio internetowe
  • platformy ipla, która była konieczna do prawidłowej, pełnej instalacji gg
Jakby tego było mało kiedy już ściągnąłem listę kontaktów i odezwałem się do pierwszego okienka, które pokazało mi się po załączeniu zobaczyłem co? Mnóstwo gadżetów, jakieś blipy, jakieś roboty informacyjne, jakieś paski narzędzi. Pochowane najpotrzebniejsze rzeczy i wyeksponowane wszystko co zmierza do wspierania koniunktury. "Użytkownik xxxx ma jutro urodziny!" i dwie opcje do wyboru "Złóż życzenia" i "Kup prezent".

Dalej zobaczyłem już tylko niebieski ekran sygnalizujący zawieszenie się systemu i tak zwany błąd krytyczny! Możecie nie uwierzyć ale przez cały rok nie udało mi się zawiesić Visty. GG potrafi!

Dlatego właśnie nie będę już korzystać z gg, który kiedyś był tak niesamowitym programem. Mój Skype jest dostępny po lewej stronie na blogu a adres mailowy to: michal.januszewski.edu@gmail.com


czwartek, 31 grudnia 2009

Noworocznie

Muzyka może pokazać wiele odcieni, barw i znaczeń. Na nowy rok, życzę czytelnikom aby było on tak kolorowy jak to wykonanie Marsza tureckiego :)

czwartek, 24 grudnia 2009

Kryzys ekonomiczny

"Pewien bardzo pobożny pan uczęszczał co niedzielę do kościoła. Za każdym razem, wychodząc z kościoła, wręczał 10 zł siedzącemu nieopodal żebrakowi. Pobożny pan pielęgnował ten zwyczaj już od dłuższego czasu...
W pierwsza niedzielę października pan wychodzi z kościoła, podchodzi do żebraka i daje mu 5 złotych.
- Ale dlaczego tylko pięć? Zawsze było dziesięć. - pyta żebrak.
- No, wie pan, posłałem syna na studia - odpowiada pobożny pan.
- Dobrze, dobrze... Tylko dlaczego na mój koszt...?"

Żart z serwisu www.funiaste.net, świetne kawały tam są publikowane polecam :)

wtorek, 22 grudnia 2009

Życzenia świąteczne

Drodzy Czytelnicy,

Święta to czas, w którym wszyscy masowo zapominamy o sensie, doniosłości i wymowie przeżywanego czasu. Zupełnie nie istotne czy jest się ateistą, agnostykiem czy wierzącym ortodoksyjnie bądź wolnomyślicielsko. Myślę, że święta Bożego Narodzenia są wielką szansą by każdy człowiek mógł zanurzyć się w głębię.

Niestety świąteczny szał i zabieganie skutecznie pozbawiają nas rokrocznie okazji do refleksji. Ważne staje się zebranie przy jednym stole rodziny. W tym celu można użyć nawet szantażu emocjonalnego i wszystkich możliwych środków ataku i przemocy symbolicznej. Niezwykle istotne jest też przygotowywanie domu i stołu do ostatniej chwili tak, aby nie udało się ani na chwile zatrzymać i pomyśleć. Później już tylko koniecznie włączyć telewizor aby tylko nie pokłócić się na tematy polityczne. Zauważmy, że cała współczesna kultura świętowania skupia się na odciąganiu ludzi od sensu tego co świętujemy.  W ten sposób ludzie religijni zapominają o Wcieleniu a ateiści stają się praktykującymi ale niewierzącymi. Świąteczny świat stoi więc na głowie.

Niech ilustracją stanie się anegdota z www.funiaste.net:

Był sobie kościół i był sobie bar po drugiej stronie ulicy. Proboszcz od dawna zabiegał o to, by bar zamknąć, lecz właścicielowi wciąż udawało się jakoś swój interes bez szkody dla zysku prowadzić. Ksiądz groził karą boską, wyklinał, przeklinał i wzywał wiernych do modlitwy, aby niewygodnego przedsiębiorcę z pomocą bożą usunąć. Bez efektu. Aż kiedyś przydarzyła się burza, pioruny waliły gdzie popadnie, a jeden rzeczywiście trafił w knajpkę, która niewiele myśląc wzięła się i spaliła do imentu. Właściciel także się nie zastanawiał, tylko wziął i z miejsca podał proboszcza do sądu, za to, iż to z jego przyczyny szkodę on sam jako człowiek interesu poniósł. Proboszcz oczywiście zaprzeczył: "To jakiś absurd!", a po jego stronie opowiedziała się większość wiernych z parafii. Rzecz jasna wkrótce spotkali się wszyscy w sądzie. Na rozprawie sędzia rozłożył przed sobą akta, przewertował, potoczył wzrokiem po sali i powiedział:
- Nie wiem, co się tu, kurde, dzieje, ale z tego, co widzę w tych papierach, to mamy tu jednego szynkarza, który wierzy w potęgę sił boskich i setkę parafian wraz z księdzem, którzy temu stanowczo zaprzeczają...

Na tym właśnie tle chciałbym złożyć świąteczne życzenia. Jako, że składam je czytelnikom mojego bloga niezwykle trudno mi znaleźć właściwe słowa. Wiem, że moi czytelnicy są bardzo zróżnicowaną grupą. Są jednak pewne wartości uniwersalne, które chciałbym przy tej miłej okazji przywołać.

Prawda
Dobro
Piękno

Wszystkim czytelnikom i komentatorom, życzę aby prawda porządkowała Wasze myśli, tylko wtedy będziecie mogli w pełni świadomie czynić dobro. Dzięki zaś dobru człowiek staje się piękny. Omne trinum perfectum, tej doskonałości, którą warunkuje prawda, dobro i piękno życzę!

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Krótka notatka o świątecznych życzeniach

W czasie świątecznym zwykliśmy składać sobie życzenia. Czynność ta stała się tak zwyczajna i automatyczna, że bardzo łatwo stracić poczucie jej sensu. Kilka paradoksów:

  • Życzenie swojemu wrogowi pomyślności
  • Wszystkim ludziom szczęścia (uwaga, egzystencjaliści się denerwują)
  • Wszystkiego dobrego wszystkim i wszystkiemu
  • Bogatego gwiazdora (skąd przypuszczenie, że bogaty okaże się hojnym? :)


Przykłady możnaby mnożyć w nieskończoność. Wystarczy popatrzeć na "Wigilie" w zakładach pracy, w których pracownicy są ze sobą w niezbyt dobrych stosunkach. Okazuje się przy tych okazjach, że ludzie owładnięci świątecznym szałem są w stanie wyrazić takie serdeczności jakich do tej pory żaden poeta na Ziemi nie wypowiedział.

Uzurpując sobie prawo do generalizacji mogę powiedzieć, że życzenia, które sobie składamy są głupie. Powtarzamy wyuczone formułki, "zdrowia, szczęścia pomyślności i wszystkiego najlepszego! Wesołych świąt!" Co do licha święta mają wspólnego z WESOŁOŚCIĄ?! Wolałbym radosne, niż wesołe święta.

Czego brakuje w naszych życzeniach? Co byłoby wskazane w naszym myśleniu o treści życzeń, czyli tego wszystkiego czego chcielibyśmy dla naszego rozmówcy?

1. Składamy, życzenia zwykle konkretnej osobie. Świetnie byłoby przez chwilę zastanowić się, co jest najważniejsze dla tej osoby, niechże życzenia dotykają w jakiś sposób tej sfery.
2. Przyjaciołom należą się życzenia, które jednocześnie będą bliższym przyjrzeniem się ich dokonaniom, pracy, sytuacji rodzinnej czy troskom i kłopotom.
3. Istnieje zależność, która mówi, że im bliższa osoba, tym życzenia muszą być bardziej osobiste.
4. Kiedy przyjdzie składać, życzenia komuś do kogo nie mamy za grosz sympatii, nie warto pogrążać się w nieszczerościach.


Wydaje mi się, że jedyną okazją aby złożyć życzenia w stylu "wszystkiego najlepszego" jest spotkanie z nieznajomym. Składanie tego typu życzeń bliskim jest jawnym i nieskrywanym lekceważeniem.

piątek, 18 grudnia 2009

Równouprawnienie

Ze znakomitego serwisu www.funiaste.net :

Mężczyźni rozmawiają na ulicy. Nagle jeden mówi:
- Muszę iść gotować obiad dla żony.
- Chora?
- Nie, głodna