Blog zakończony, dostępny jako archiwum

Blog Michała Januszewskiego to już zamknięty projekt. Rzeczą młodzieńczą było pisać o wszystkim i przejawiać nazbyt interaktywne postawy wobec świata. Dziękuję wszystkim czytelnikom i komentatorom, którzy współtworzyli ze mną to miejsce wymiany myśli, poglądów i polemik. Statystyki przedstawiają się bardzo imponująco: zarejestrowano blisko 31 tys. odwiedzin. Wszystkie archiwalne wpisy i komentarze pozostaną dostępne. Niestety liczne teksty zostały skradzione z bloga i dyskusji. Niech więc oryginały świadczą o prawdziwym autorstwie.

wtorek, 6 stycznia 2009

Patriotyzm w czasie pokoju. Patriotyzm w czasie wojny.

Żyjemy sobie skupieni na podtrzymywaniu naszego dobrobytu. Pierwsze 100 pozycji z listy najważniejszych wartości zwyczajnie "robi nam dobrze". Atmosfera bezpieczeństwa i pokoju pozwala traktować wspólnotę narodu i państwowości jako dodatek do naszej tożsamości. W dobrym tonie jest deklarować zapędy patriotyczne. Polska niech wygra mecz, dla dobra Polski podpis na traktacie lizbońskim, no i niech Polacy za granicą na zmywakach się jakoś zachowują aby reprezentować nasze katolickie zakorzenienie.

Zapytałem kiedyś człowieka, czy w razie ataku na Polskę, co nie jest aż tak niemożliwe jak się wydaje, poszedłby walczyć. Odpowiedział, że tak. Siła tej wypowiedzi mnie zaskoczyła.

Przecież wiadomo, że wojny wypowiadane są z powodów ekonomicznych i politycznych. Machina nakręca się bez udziału wyższych idei. Nie ma tu cienia zasad i moralności. Można się bić o gaz, ropę, wpływy czy dobry piasek na plaży. Czy takie interesy są wystarczającym powodem by ryzykować życie na froncie... dokonywać nieludzkich morderstw oraz złamać swoją pacyfistyczną psychikę poprzez sianie śmierci i przerażenia?

Człowiek mówił dalej:

Obojętnie jakie motywy przyświecają wojskom atakującym. To nie istotne, że w szeregu wroga idą wzięci przez pobór powszechny szefowie firm, studenci, których mógłbyś spotkać na erazmusie, czy blacharze do których jeździłeś klepać samochód, bo za granicą taniej. To nie istotne, że nie oni chcieli wojny. To nie ważne, że całe zło wojny służy tak prozaicznym powodom jak wzrost bogactwa.
Trzeba iść walczyć bo oni napadając na twój kraj napadają na twój dom. Zabijają bliskich i krzywdzą tych których kochasz.


Czy pacyfizm nadal zachowa pozory szlachetnej idei jeżeli mężczyzna zaniecha obrony swojej kobiety?

18 komentarzy:

  1. Cóż, mamy teraz kryzys. A po kryzysie, czy to "lokalnym", jak np w Imperium Osmańskim w drugiej połowie XVIIw, albo i światowym w latach 30, zawsze wybucha wojna. Tak więc niedługo będzie można sprawdzić, ile w tych patriotycznych frazesach było prawdy.

    Dla mnie pacyfizm jest słowem-obrońcą ludzi, którzy boją się walczyć: czy to w razie fizycznej zaczepki/napaści na siebie/kogoś nam bliskiego, albo i za swoje przekonania, wiarę itp. Tak więc dla mnie pacyfizm żadną ideą, cnotą nie jest.

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  2. Łatwo sobie pisać "niedlugo bedzie można sprawdzić". Wystapic w roli weryfikatora deklaracji to najprostsza z możliwych postaw.

    Intelekt zwykle nie idzie w parze z moralnością a tym bardziej z konkretnymi czynami. Widać to w wypadku J. J. Rousseau. Oto najwiekszy teoretyk pedagogiki, który pięcioro swoich dzieci zostawił w sierocińcu. Myślę, że nie da się przewidzieć jak by się postąpiło w wypadku zagożenia. Nie w wiem jak sam bym się zachował... a Ty wiesz? masz gwarancję, że zachowasz się zgodnie z Twoim poglądem na świat?

    OdpowiedzUsuń
  3. a kilometra pachnie miłosnym neofitą... ale przyjemnie się czyta:) Pozdrawiam. g.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, nie wiem.

    Ale ja staram się wcale nie brać pod uwagę innej opcji jak ta, że postąpię zgodnie z tym, co zrobiłbym w teorii. Bo moim zdaniem, choćby branie pod uwagę możliwości porażki, jest brakiem wiary w siebie, w swoje możliwości oraz zakładaniem, że to co robimy, może być niesłuszne.

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  5. Marku... a prawda o sobie?

    Czy myślisz tak jak w amerykańskich pseudopsychologicznych książkach, że jak pomyślisz, że będzie dobrze to będzie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Potwór z bagien18 stycznia 2009 15:25

    To się nazywa samospełniające się proroctwo.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Będziemy walczyć o pokój do ostatniego naboju."

    Możemy tylko wiedzieć, jak chcielibyśmy postąpić w konkretnej sytuacji. Żydzi, zanim trafili do obozów też nigdy by się nie przyznali, że są w stanie zrobić krzywdę innym Żydom. A jednak ofiara stawała się katem, by samemu przeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wasze rozmowy w tym temacie, jak widzę, były bardzo słabe :/
    Osobiście zgadzam się z Michałem. Człowiek ma wiele uśpionych instynktów, które budzą się w sytuacjach zagrożenia. Nie wiesz jak zareagujesz. Nie wiesz czy nadal będziesz sobą.
    Jesli miałabym pisac o sobie, co wydaje mi się najszczersze, ... walczyłabym. W jaki sposób ? Nie wiem. Ale znam siebie i swój racjonalizm. Wybierając między śmiercią we własnym domu, komorze gazowej czy nie daj Boże razem z rodziną a miedzy walką ... wybrałabym to drugie. Wiem że trzęsłabym się ze strachu, płakała i wygrażała nawet Bogu. Kto wie jak byłoby z trawieniem...może to śmieszne ale ...łatwo jest przecież pisać o wojnie nie uwzględniając jej ludzkiej strony...mówimy o herosach, bohaterach. A przecież każdy z nich był człowiekiem. Wojna to kał, mocz i wymiociny przemieszane z krwią. I tak na okrągło. Krzysztof Kamil Baczyński wymiotował po każdej akcji, po każdym ataku w czasie powstania. Był mięczakiem ? Był odważniejszy niż wieu z nas.
    Ale nie rozpisujmy się o wojnach...choć są nieuniknione. Kiedy ? Za 5, 15 czy 50 lat... to nie jest istotne. Ważne, czy będziemy do niej przygotowani.
    W czasie ostatniej dyskusji w gronie moich przyjaciół, zdenerwowałam ich opinią, że Polska zatacza koło. Jesteśmy aktualnie w tym miejscu w którym stali nasi przodkowie za nieszczęsnych Sasów, czy Stasia Poniatowskiego. Dobrze nam, nawet za dobrze. Moralność ubieramy w imaginacje naszego sumienia. Małpujemy bez sensu i zastanowienia czysto amerykańskie zachowania. Nie interesuje nas sytuacja kraju (przykład- wybory), mamy marne, słabo przeszkolone i niedowartościowane wojsko. Kto uczy się dziś w szkole "Abecadła polskich dzieci" Or-Otta ? Wśród mediów prym wiodą tvn i "Wyborcza", które wręcz zabraniają samodzielnie myśleć.Szkolna edukacja spada na zatrważająco niski poziom. Chodujemy Europejczyków, zakompleksionych swoją "polskością" i "kaczorami". Drugą zmianę na zmywaku w Londynie. Czy na prawdę tego chcemy ?
    A teraz zastanówmy się nad jedną kwestią... czy nasz naród zawsze musi dostawać w kość by się zmobilizować ?
    PS
    Umiejętne sterowanie państwem, troska o wzrost wykształconych i przeszkolonych specjalistów to jest patriotyzm naszych czasów. Pamięć o krwi przodków powinna motywować nas do działań. I tak ku chwale Ojczyzny.
    Pozdrawiam Mucha2312

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, że to co napisałam to : "wszystko i nic".
    Muszę jednak stwierdzić, że w otaczającym nas świecie za mało jest oczywistości. Do pewnych tematów albo się nie podchodzi albo traktuje się je z przymróżeniem oka. Za mało jest prawdy w prawdzie...

    OdpowiedzUsuń
  10. dziekuje bardzo za wypowiedz szanowana Mucho2312, nie tylko dlatego, że zgadzasz się ze mną ( a takie wypowiedzi przyjmuję z większą zyczliwością ;) żarcik.

    byloby teraz niezrecznie napisac ze zgadzam się z Tobą, skoro Ty zgadzasz się ze mną :)

    teraz już poważnie... czasem ogarnia mnie przerażenie. wlasnie wtedy kiedy pomysle, że nasze cieplo i komfort sa ilozoryczne i w kazdej chwili moze mi jakis czlowiek rzucic karabinem w twarz i krzyknąc "zapierdol wroga w chuj". dlatego też mam watpliwosci co do definiowania patriotyzmu, nie wiem do dzisiaj czym jest.

    Zyjemy w czasie w ktorym niszczy sie tozsamosci narodowe, konerny dzialaja ponad granicami, caly swiat pije cocacole, nosi te same jeansy. panstwa zaś w ktorych obywateli na to nie stac sluza jako zrodla pozywkiwania niewolnikow do pracy. akcenty przsuwaja sie z narodowych na strefowe (w rozumieniu alokacji kapitalu). jak tak dalej pojdzie to bedziemy się bili nie za Polske tylko za Orlen albo Pepsi.

    OdpowiedzUsuń
  11. proszę wybaczyć moją złośliwość,ale wasze pojęcie patriotyzmu skupia się bardziej na myśleniu teoretycznym niż praktycznym. Będąc zawodowym żołnierzem mogę stwierdzić śmiało iż niewielki procent społeczeństwa(w tym ludzi z mojej branży)zdaje sobie sprawę czym jest patriotyzm.To nie Wy na wypadek "W" weźmiecie oporządzenie na plecy i kbk AK ms do ręki i pójdziecie walczyć o wolność dla narodu...dla ludzi,którzy będą w was wierzyli...tylko jak każda trzeźwo myśląca istota-spakujecie manele i "zabukujecie"bilet na najbliższy lot na drugi koniec świata.mało tego,tuż za wami będzie stał niejeden żołnierz,który przysięgał"za sprawę mojej ojczyzny..."(typowe dla większości byle od 1 do pierwszego -w oczekiwaniu na wypłatę)...ehhh...temat rzeka

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam, że bardzo czekałem na taki głos, dziękuję za komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jako instruktor ZHR przysięgałam pełnić służbę Bogu i Polsce.
    Wiem czym jest patriotyzm. Wiem czego ode mnie oczekuje mój kraj.
    Mówienie, że kupię bilet i wyjadę tam gdzie jest bezpiecznie... wybacz miracle26... nie chcę Cię obrażać ale brzmi to jak głupota. Powiedz mi, jeśli jesteś żołnierzem... Jeśłi w Polsce byłaby wojna, gdzie by jej nie było ? Gdzie mogłabym być bezpieczna ? Chyba na Marsie.
    Polska potrzebuje nie tylko walczących z karabinem (aktualnie w Afganistanie). Możesz wierzyć lub nie, ale znam się trochę na rzeczy. Wiem w jakim stanie jest teraz nasze wojsko. (Już mówiłam że historia zatacza koło...mało nas mało nas)... nie wiem co Ci napisać... że może w pewnych sprawach się zgadzamy... że o Polskę trzeba walczyć wszystkimi sposobami. Ale nie ograniczajmy się. Patriotyzm to nie tylko strzelanki. Naucz swoje dzieci wszystkich zwrotek Hymnu, zrobisz więcej niż gdybyś wygłaszał im wykłady na temat rodzajów broni i uzbrojenia...
    A co do tego że pojmujemy patriotyzm w teoretyczny sposób...
    To ty jesteś żołnierzem, to ty wybrałeś taki zawód. Nie my.
    Mucha

    OdpowiedzUsuń
  14. mam troszeczkę inne zdanie na ten temat,ponieważ bardziej opieram się na praktyce niż na teorii.Zwrotki Hymnu nie uratują mi i moim dzieciom "tyłka" za przeproszeniem.Niestety,znajomość budowy broni jest bardziej przydatna w razie"W".
    Bo co i Tobie po broni jeśli nie znasz zasad jej użytkowania?

    OdpowiedzUsuń
  15. A skąd wiesz że nie znam ?
    Może nie jeżdżę czołgiem i nie rzucam granatami jak Ty, ale pojęcie mam i w praktyce też jakoś całkiem całkiem.
    Nie musisz podchodzić do człowieka jak do gorszego z tej racji że jesteś żołnierzem. To jeszcze nic o Tobie nie mówi.l
    I jeśli można nie używaj w tym samym zdaniu Hymnu i tyłka. To prostackie porównanie wskazuje na to, że masz ochotę po prostu kontynuować bezsensowną "kłótnię". A przeciez morał z tej historii jest jeden :
    SZANUJ TRADYCJĘ I JEŚLI (choć akurat Twój argument wydaje mi się po prostu bezpodstawny) NIE WIDZISZ SENSU W NAUCZENIU DZIECKA HYMNU, NAUCZ JE OBSŁUGI BRONI ALE W TAKI SPOSÓB, BY W PRZYSZŁOŚCI UŻYŁO JEJ TYLKO DO OBRONY SWOJEGO KRAJU. BA ! BY WIEDZIAŁO DLACZEGO BRONI TEGO KRAJU I BYŁO Z NIEGO DUMNE.
    M

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak wciągnęła mnie powyższa konwersacja, że sama postanowiłam dodać do niej coś od siebie.
    Jestem studentką, i traf chciał, że właśnie na dzisiejszych zajęciach mieliśmy za zadanie wypisanie 10 (zaledwie!) najważniejszych dla nas wartości życiowych. Na mojej liście zaraz za wiarą, rodziną, miłością i wolnością znalazł się patriotyzm. To przykre, ale tylko u mnie jednej ta wartość się pojawiła. Na 30osób tylko 1 pomyślała właśnie o tym. Tak jak napisał Michał: „Żyjemy sobie skupieni na podtrzymywaniu naszego dobrobytu. Pierwsze 100 pozycji z listy najważniejszych wartości zwyczajnie "robi nam dobrze". Komfort, dostatnie życie, przyjemności to właśnie te wartości, o których się nie zapomina. Aż strach pomyśleć jak ludzie kierujący się takimi wartościami wychowają swoje dzieci, kolejne pokolenia, od których zależeć będą dalsze losy ludzkości? Aż strach się bać..
    Ale nie o tym konkretnie chciałam napisać. Zastanawiacie się, czym jest patriotyzm? Ja do czynienia z tym pojęciem mam praktycznie od dziecka, a to za pośrednictwem mojego ojca, który Polskę kocha tak bardzo, że nawet opowiadając o historii potrafi mieć łzy w oczach. Z dumą opowiadał o swoim dziadku, który dzielnie walczył za to byśmy my teraz mogli żyć w „wolnej” Polsce ( może bardziej mam na myśli fakt, że istniejemy na mapach, jako naród polski, mówimy naszym pięknym językiem itp.).
    Dla mnie patriotyzm to coś, co ma się w sercu. Poczucie dumy na widok powiewającej flagi, stanie na baczność, a nie z rękami w kieszeni słysząc Hymn narodowy (szczerze przyznam, że jak słyszę Mazurek Dąbrowskiego to moje ciało oblega lekki dreszczyk). To jest właśnie ten szacunek, patriotyzm zaszczepiony we mnie już „za dzieciaka”. Musimy pamiętać, że patriotyzm to nie tylko wzięcie karabinu w dłoń i marsz na ‘’W’’ (jak ją określacie powyżej). To także szacunek dla symboli narodowych (zauważyłam go u Muchy). Do miracele26 mam taką uwagę odnośnie jego wypowiedzi, mam wrażenie, - przynajmniej tak odczytałam to, co napisałeś-, że ‘’W’’ dla Ciebie to przede wszystkim chronienie własnego „tyłka”, ewentualnie własnego i swojej rodziny, a wiemy, że na tym NA PEWNO patriotyzm nie polega. Jeżeli chcesz postępować jak patriota to dbasz o dobro Ojczyzny, tym samo o dobro całego Narodu, a nie jednostek tobie najbliższych, to jasne.
    Tak czytam to i zastanawiam się, co powiedziałby mój tato gdyby to wszystko przeczytał, pewnie złapałby się za głowę…, ale jednocześnie ucieszyłby się, że w dobie „sklerozy patriotycznej” ( hm.. dziwnie, ale tak można to chyba nazwać) ktoś w ogóle porusza ten piękny temat.

    Jestem normalnie z nas dumna;)


    Pozdrawiam,
    studentka WSB ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo się cieszę, że mogłam ten tekst przeczytać - ciekawa jest również dyskusja na temat patriotyzmu - tak naprawdę dla każdego z nas jest czymś innym; kiedy moja córka zapytała mnie jak można opisać patriotyzm to do głowy przyszło mi kilka refleksji - na temat moich bliskich, którzy oddali swoje życie w walce za naszą Ojczyznę, dziadka, który uciekał do lasu trzymając sztandar za pazuchą, babcię, która niejednokrotnie dostała po twarzy "na robotach" za śpiew po polsku, w następnej kolejności wartę honorową, którą pełniłam jako harcerka podczas ważnych uroczystości na Westerplatte, wspomniane przez studentkę WSB łzy na widok flagi narodowej powiewającej przy ważnej okazji, szacunek do symboli narodowych przy każdej okazji - tak wychowali mnie rodzice, tak wychowuję swoje dzieci - wszystko o czym jest mowa w powyższych komentarzach zawiera zairnko prawdy; nie wiem jak zachowałabym się gdybym musiała walczyć, bronić, choć przemocą się brzydzę, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że moje dzieci nie potrafią choćby wyrecytować przynajmniej jednej zwrotki hymnu narodowego..... moje dzieci nauczyły się nawet Bogurodzicy i wszystcy kochamy hostorię naszej rodziny i naszego kraju :) a ja również jestem dumna z tego, że właśnie tacy jesteśmy - też jestem studentką WSB;)

    Gosia

    OdpowiedzUsuń