Blog zakończony, dostępny jako archiwum

Blog Michała Januszewskiego to już zamknięty projekt. Rzeczą młodzieńczą było pisać o wszystkim i przejawiać nazbyt interaktywne postawy wobec świata. Dziękuję wszystkim czytelnikom i komentatorom, którzy współtworzyli ze mną to miejsce wymiany myśli, poglądów i polemik. Statystyki przedstawiają się bardzo imponująco: zarejestrowano blisko 31 tys. odwiedzin. Wszystkie archiwalne wpisy i komentarze pozostaną dostępne. Niestety liczne teksty zostały skradzione z bloga i dyskusji. Niech więc oryginały świadczą o prawdziwym autorstwie.

środa, 7 stycznia 2009

Opowieść o właściwym wybieraniu przyjaciół

Kiedy NASA zaczęła wysyłać astronautów w przestrzeń kosmiczna, okazało się szybko, ze długopisy nie działają w stanie nieważkości. By rozwiązać ten problem, naukowcy z NASA wydali 12 miliardów dolarów i przeznaczyli 10 lat na skonstruowanie długopisu, który pisze przy zerowej grawitacji, pod wodą, do góry nogami i na każdej możliwej powierzchni w temperaturze do 300 stopni Celsjusza.
Natomiast Rosjanie dali kosmonautom ołówki.

8 komentarzy:

  1. Zastrzeliłeś mnie tym:). Właśnie przeczytałam komuś tego posta, prosząc o komentarz. Podkreśliłam kilka razy głośno, wyraźnie, DUŻYMI LITERAMI tytuł. Komentarz tej osoby: głośny śmiech:), bo kawał świetny. I tutaj znowu przypomniałam i podkreśliłam tytuł. Komentarz- jakieś bzdury i głupie filozofowanie, ale dowcip fajny.

    OdpowiedzUsuń
  2. a tu michal :) hehe algorytm nie przewidzial zeby tytul był inny niż treść... ;-) pozdrow znajomych :) probuj dalej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo podoba mi się połączenie tytułu z treścią!!! taki jakby antagonizm... |ika|

    OdpowiedzUsuń
  4. Potwór z bagien16 stycznia 2009 16:35

    12 miliardów dolarów... Jak myślisz na co to poszło? Naśmiewasz się z absurdu sytuacji, ale zapominasz o czymś ważnym! Już raz na "psychologii" zrobiłeś ten sam błąd! Chodziło o... ludzi! Tylko, czy aż o ludzi? Pamiętasz? Pracodawca ma mniej pieniędzy i staje przed wyborem: zwolnić kogoś, czy pojechać ekipie po zarobkach. Ty byłeś za pierwszą opcją, a ja za drugą, bo dla mnie czynnikiem decydującym był konkretny człowiek. Powiedziałem, że nie wiem kim jest osoba, która ma być zwolniona (chodziło o sprzątaczy) i co jeśli jest jedynym żywicielem rodziny?
    Tu jest podobnie: 12 miliardów dolarów. Jak myślisz? Jaki procent tej kwoty poszedł na materiały? Zapewne mały. Reszta poszła na utrzymanie wielkiej machiny o nazwie NASA. Masa kasy dla naukowców z doktoratami i krawatami z jedwabiu, i jeszcze więcej (gdyby pododawać) dla zwykłych szarych pracowników, także sprzątaczy, kierowców, a nawet gościa od pizzy, który zbiera sobie na studia.
    Wiadomo, że od lat wojna, wyścig zbrojeń i podbój kosmosu (chociaż już nie tak bardzo) nakręcają gospodarkę wielu krajów. A Rosjanie dali swoim kosmonautom ołówki i... nadal wielu ludzi cierpi tam biedę. I co Ty na to?
    Ruscy poskąpili też kasy na wiele innych badań (tylko kałach i T34 im się udały) jak kopiowanie Boeingów (czy jak to się tam pisze) i przez to ich cud techniki zabił naszych bokserów i szanowaną przez Ciebie (jako klezmera) Annę Jantar w lesie kabackim pod Warszawą.
    Człowiek Michałku! Człowiek się liczy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe Shreku! Swietny komentarz. Ale jeszcze raz napiszesz "Michałku" to nie dość, że Ci zrobię bana to jeszcze pojadę tam do Ciebie i powyjmuje Ci wszystkie lampki z Twoich wzmacniaczy!

    A teraz do rzeczy. Shreku moja opcja na wykładach determinowana była przez dwa czynniki.

    1. Kto pierwszy sie wypowiedział - ja czy Ty.

    2. Jaki był pierwszy pogląd:)

    To wszystko. Teraz nie będę przekorny. Powiem tak: Zgadzam się ze Shrekiem, to rozsądny punkt widzenia.

    Jednak chciałbym przypomnieć o temacie. Było o przyjaciołach i raczej w tym kierunku jestem ciekaw drogi.

    Gdybym ja miał zająć stanowisko... Abo wszystko jest ok od razu, albo to nie jest przyjaźń i nigdy nie będzie. Bo co z tego jak się już ma przyjaźń wychowaną jeżeli inwestycja nas wykończyła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Potwór z bagien18 stycznia 2009 15:21

    Michałku! Są prostsze metody by się wkręcić do mnie na kawę. Byłbyś jednym z nielicznych, którzy się odważyli.
    Gdy "wykładowca" opisał sytuację to Ty wyjechałeś pierwszy - impulsywnie zresztą - z Twoim sądem. A ja jako drugi, nim wykładowca Cię podsumował. Tak jak zawsze zresztą: jeden zaczynał, a drugi kończył. Pamiętaj, że mam skrzywienie, bo byłem w technikum ekonomicznym, a pierwszy raz kawior jadłem gdy Ci go zabrałem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może i inwestycja spora, ale efekt rekompensuje trudy. Wolę postarać się o porządnego, prawdziwego i wszechstronnego przyjaciela, niż zadowolić się pierwszym lepszym, który w danym momencie spełni moje jedno oczekiwanie.

    OdpowiedzUsuń